Kazanie: Miara Naszego Przywiązania Do Wartości 14.12.2018

Drodzy wierni!

Ludzie wierzący powinni nieustannie dążyć do rozwoju. W swoim życiu duchowym winni się codziennie na nowo „przebudzać”. Jednak jednocześnie muszą być przywiązani do swoich wartości, trzymać się z dala od fantazji o zmianie i być niewzruszeni jak skała. Powinni bać się „zmiany” rozumianej jako porzucenie swojej tożsamości, wynaturzanie się pod wpływem innych kultur i adaptowanie zachowań obcych swojej naturze. W ten sposób pojmowaną zmianę powinni rozumieć jako zepsucie i sięgać po różne środki, by się przed nim obronić. Taka deformacja może być przyczyną ogromnego cierpienia poszczególnych ludzi i całych społeczeństw, a także utraty wszelkich bożych błogosławieństw. Święty Koran zwraca na to naszą uwagę słowami: „Allach nigdy nie zmieniłby swych łask, którymi obsypał lud, chyba żeby zmienił on swe położenie” (Enfal, 8/53)  oraz „Allach nie zmienia położenia ludu, dopóki on nie zmieni tego, co ten ma w sercu” (Ra’d, 13/11).

Dlatego też najważniejszą rzeczą w dynamice niewynaturzania się jest ciągłe wzmacnianie się w zdecydowanym trwaniu i stałości w obliczu zmiany. Najważniejszym zaś ze sposobów, by trwać jest zdrowe otoczenie społeczne i znajomi. Krąg wiernych, bliski i oddanych przyjaciół jest ogromnym błogosławieństwem. Z tego względu błogosławiony Omar (oby Pan miał w nim upodobanie), w dniu, w którym został wybrany kalifem, zapytał: „O ludzie! Co zrobicie, jeśli porzucę prawdę i sprawiedliwość?”. Kiedy uzyskał odpowiedź „gdybyś zboczył z drogi i oddalił się od prawdy, to cię napomnijcie”, podziękował Najwyższemu słowami: „Dzięki niech będą Bogu, bo mam towarzyszy, którzy w razie potrzeby mnie napomną!” Błogosławiony Abu Bakr (oby Pan miał w nim upodobanie), gdy tylko wziął na siebie obowiązki Kalifa, wygłosił do ludzi kazanie, które zakończył słowami: „O ludzie! Jeśli będę czynił dobrze, wspierajcie mnie! A jeśli zboczę ze słusznej drogi, to mnie napomnijcie!”. Tak, każdy człowiek powinien mieć przyjaciół, którym mógłby się zawierzyć, i o których mógłby powiedzieć: „może i nie dam rady sam utrzymać się na nogach, ale jeśli się potknę, to znajdę oparcie w tych ludziach”.

Jeśli chodzi o kwestię zwracania uwagi na tę prawdę, to ważny przykład znajdujemy w pewnym wspominanym w książkach źródłowych „ludowym hadisie”. Otóż nasz Prorok (pokój z nim) siedział któregoś razu w kręgu wraz ze swymi towarzyszami w sali modlitewnej, gdy weszły do środka trzy osoby. Dwie z nich zatrzymały się przed Bożym Posłańcem, Jedna z nich znalazła wolne miejsce w kręgu i przysiadła się, druga zaś – lubo nie usiadła razem z nimi – zajęła miejsce zaraz za linią zebranych. Trzecia osoba nie zatrzymała się w sali modlitewnej, tylko obróciła na pięcie i wyszła. W tym momencie nasz Wspaniały Przewodnik, który udzielał swoim towarzyszom nauk, skończył omawiać jakieś zagadnienie i powiedział tak: „powiedzieć wam, jak wygląda sytuacja tych trzech osób? Jedna z nich uciekła się do Boga, a Ten wziął ją pod swoją opiekę. Druga wstydziła się że będzie przeszkadzać swoim przyjaciołom, Bóg zatem, w sposób stosowny do Swej chwały, nie pozwoli, by cierpiała męki. Trzecia osoba natomiast odwróciła się plecami do tego zgromadzenia, Bóg odwróci się więc, jak to jest Mu właściwe, plecami do niej”.

Z drugiej strony często bywa tak, że nasza wiara, zdolności, spotkania społeczne, miłość i pragnienia mogą nie wystarczyć, by utrzymać nas przy życiu. Czasami nasz wzrok ulega zamgleniu a serce zamienia się w kamień. W wirze codziennych zajęć nasza miłość i ekscytacja mają tendencję do przygasania. W efekcie takiego stanu rzeczy możemy – uchowaj Boże! – wpaść w sidła rozpusty, zagubić to kim jesteśmy i zacząć przejawiać tendencję do alienowania się. Z tego powodu zawsze powinniśmy starać się przebywać w towarzystwie swoich przyjaciół i w ten sposób, dzięki błogosławieństwu wspólnoty, chronić przed odmienieniem tak siebie, jak i swoich braci. Nie powinniśmy zapominać, że dla człowieka samotnego prawdopodobieństwo upadku wynosi 90%, a dla członka większej grupy – jedynie 10%.

Trzeba sobie powiedzieć, że pozostanie wiernym swoim wartościom nie stoi w sprzeczności z wymaganiami czasów, w których żyjemy. Jeśli człowiek wykonując swoje powinności w służbie większej sprawy postępuje zgodnie ze swoimi obyczajami, tradycjami, spuścizną pokoleń i rozumieniem kwestii społecznych, a jednocześnie mówi sobie w sercu „lepiej, żebym nıe by wykluczany ze społeczeństwa z powodu mojego ubioru, lepiej żeby mój wygląd nie straszył innych ludzi”, to nie ma w tym nic złego. Przeciwnie, rozumowanie takie jest godne pochwały i aprobaty.

Należy wystrzegać się czynów, zachowań, podejścia i wyglądu, które na pierwszy rzut oka mogą wydawać się innym dziwne i ich odstręczać. W tej kwestii najważniejsze jest, by nie trzymać się na siłę danych rzeczy „bo tak”. Tak, kaftan czy kamizelka, którą odziedziczyliśmy po swoich przodkach… może bardzo się nam podobać. Niemniej w dzisiejszych czasach niektórym ludziom mogą kojarzyć się z czymś innym, niż byśmy chcieli. Jeżeli nasz ubiór przywodzi na myśl niewłaściwe skojarzenia i wywołuje w ludziach lęk, to – pod warunkiem, że nie przekraczamy granic swojej kultury i religii – musimy dołożyć starań, by swoim wyglądem nie straszyć innych.

Jako trzeźwo myślące osoby wierzące, zobowiązane do życia nakierowanego na jasny cel, powinniśmy pozostać wierni wartościom, które sprawiają, że jesteśmy tym, kim jesteśmy. Z drugiej strony jednak musimy być gotowi na odnawianie swojego wizerunku zgodnie z warunkami czasów, w których żyjemy. Niech dobry Bóg ochroni nas w tej kwestii – tak jak robi to i w innych sprawach – zarówno przed niedociągnięciami, jak i przesadą.

Bir cevap yazın

E-posta hesabınız yayımlanmayacak. Gerekli alanlar * ile işaretlenmişlerdir